Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
10 postów 716 komentarzy

Ruchomy Poruszyciel

Poruszyciel - Rozum i Wiara. Prawda i Miłość. Bóg, Honor, Ojczyzna! Wolność i Godność. Sprawiedliwość.

Zdrowializm, czyli zdrowotny liberalizm

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czym jest zdrowializm? To jest taki system, jak liberalizm, w którym wolność człowieka zastąpimy zdrowiem. Wtedy zdrowie jest analogią wolności, a brak zdrowia i paraliż ciała odpowiada zniewoleniu. Co z tego wynika?

Wymyśliłem termin zdrowializm na potrzeby notki, ale pomysłodawcą analogii między wolnością i zdrowiem jest Pmad w notce „Zdrowie społeczne”, któremu dziękuję za dociekliwość i wytrwałość w wyjaśnianiu mi zasad i zalet liberalizmu. Jego notka jest z kolei wynikiem dyskusji, jaką toczyłem z liberałem (libertarianinem) GPS.65 pod jego notką „Jezus jest liberałem”, który też tłumaczy mi niestrudzenie, że liberalizm to najlepsza ideologia polityczna płynąca wprost z przykazania miłości. Ja jednak okazuję się być opornym uczniem i te nauki do mnie nie docierają, ale do rzeczy…

Liberalizm i przykazanie miłości

Liberał przyjmuje, że liberalizm wypływa z przykazania miłości, więc cały system państwa można zbudować na liberalnej ideologii. Takie rozumowanie jest błędne od początku do końca. Po pierwsze, liberalizm nie wynika z miłości. Po drugie, jeśli nawet weźmiemy cokolwiek, co wypływa z miłości, czyli jest owocem miłości to nie oznacza, że to coś może być fundamentem, na którym da się postawić funkcjonowanie państwa. Dla libertarianina GPS.65 tym owocem miłości, na którym można zbudować państwo jest libertariańska zasada nieagresji (http://libertarianizm.pl/zasada_nieagresji).

Koncentracja kapitału

Patrząc na system liberalny od strony technicznej cechuje go stopniowa koncentracja kapitału, która prowadzi do olbrzymich i powiększających coraz bardziej dysproporcji w majętności bogatych i biednych. Bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi. Siła wielkiego ponadnarodowego kapitału przerasta siłę wielu państw. Struktury państwowe poddają się tej sile ekonomicznej i zostają wchłonięte w jej obieg, realizując także przy pomocy polityków interesy możnych tego świata. Ideologia liberalna i stosowane przez nią aksjomaty, jak wspomniana libertariańska zasada nieagresji, w żaden sposób nie przeciwstawiają się temu procesowi, a wręcz go napędzają i konserwują.

100% majątku w rękach 1% ludzi

Dla ilustracji przytoczyłem w dyskusji sytuację, w której 1% społeczeństwa staje się właścicielem całego majątku (100%), czyli wszystkiego (ziemi, innych nieruchomości, ruchomości, praw niematerialnych) a pozostałe 99% społeczeństwa nie ma NIC. W takiej sytuacji ludzie pozbawieni wszystkich dóbr są niewolnikami tych, którzy mają wszystkie dobra. Życie tych 99% niewolników jest w całości w rękach 1% właścieli. Libertariańska zasada nieagresji radzi sobie świetnie w tej sytuacji, bardzo skutecznie broni wolności i własności tego 1% ludzi, a gdy któryś z niewolników podnosi rękę po nie swoją własność, pozwala odpowiedzieć wobec niego przemocą i to moralnie całkowicie uzasadnioną. Liberalne państwo nie zauważa problemu, więc nie robi nic, aby ten stan rzeczy zmienić. Czy taki totalitaryzm może być owocem miłości?

Zdrowializm

Pmad w swojej notce broniąc liberalizmu postawił następujący problem: Czy, jeżeli w państwie są ludzie całkowicie zniewoleni, to czy takie państwo może być określone jako liberalne? i odpowiedział, że tak. Jak wspomniałem wcześniej, dokonał analogii między wolnością i zdrowiem, w której:

  • człowiek całkowicie zdrowy = człowiek całkowicie wolny,
  • człowiek całkowicie sparaliżowany = człowiek całkowicie zniewolony,
  • państwo zdrowych ludzi = państwo wolnościowe, czyli liberalne,

oraz założył możliwość uzdrawiania sparaliżowanych. Tłumacząc teraz z liberalizmu na zdrowializm, problem Pmada brzmi tak: Czy, jeżeli w państwie są ludzie całkowicie sparaliżowani, to czy takie państwo może być określone jako państwo ludzi zdrowych? Ja także odpowiadam, że tak, zwłaszcza że istnieje możliwość uzdrawiania tych nielicznych sparaliżowanych osób.

Koncentracja zdrowia

Korzystając nadal z terminologii zdrowializmu muszę wyraźnie powiedzieć, że problem jest zupełnie inny i jeśli ma nam pomóc w rozwiązaniu problemu koncentracji całego majątku w rękach nielicznej grupy ludzi to powinien brzmieć tak: Czy, jeżeli w państwie 99% ludzi jest całkowicie sparaliżowanych, a tylko 1% ludzi jest zdrowych, czy takie państwo może być określone jako państwo ludzi zdrowych?Proszę sobie wyobrazić 99 osób leżących i całkowicie sparaliżowanych, a wśród nich jednego człowieka cieszącego się nieskazitelnym zdrowiem. Zgodnie z ideologią zdrowalną (liberalną) cały czas w tej sytuacji mamy państwo zdrowych ludzi, bo prawo mówi, że każdy w tym zdrowalnym państwie jest zdrowy. To państwo nie widzi żadnego problemu mimo że 99% ludzi jest sparaliżowanych. Nie widzi, bo zgodnie z prawem zdrowalnego państwa każdy ma prawo być zdrowy i każdy jest zdrowy (!) bo ma tyle zdrowia ile mu się należy, ile sam sobie zorganizował. 

Konkurencja zdrowych i sparaliżowanych

Zdrowializm ma jeszcze to do siebie, że za zupełnie normalne traktuje konkurowanie ze sobą człowieka zdrowego i chorego, nawet sparaliżowanego, a wynikiem rozstrzygnięcia powstałego konfliktu interesów jest przepływ zdrowia od osób słabych i chorych do silniejszych i zdrowszych. W wyniku tego procesu następuje koncentracja zdrowia w najsilniejszych i najbardziej drapieżnych jednostkach z jednoczesnym upadaniem na zdrowiu słabszych jednostek, aż do ich całkowitego paraliżu. Wyznawcy ewolucjonizmu i teorii naturalnej selekcji mogą zacierać ręce, bo przecież o to chodzi w naturze, aby zwyciężały jednostki lepiej przystosowane. Zwolennicy zdrowializmu śmią twierdzić także, że zdrowializm wynika z przykazania Chrystusowej miłości.

Wnioski

Analogia zdrowializmu do liberalizmu to oczywiście spłycenie problemu. Ma ona jeszcze słabe punkty, np. założenie, że uzdrawianie jednej osoby przez drugą skutkuje rozproszeniem zdrowia (jako dobra społecznego) podczas, gdy w rzeczywistości praca człowieka skutkuje wytwarzaniem dóbr i majątku, a nie ich rozpraszaniem. Jeśli analogia miałaby być zachowana to prawie każdy człowiek ma zdolności do uzdrawiania samego siebie, ale to zdrowie, które człowiek odzyskuje własnym wysiłkiem jest mu w zdrowializmie odbierane przez silniejsze i drapieżne jednostki. W komunizmie było to brutalne państwo ze znanym i kultowym przywódcą. W dzisiejszym liberalizmie jest to drapieżny wielki kapitał z przywódcami chowającymi się za kurtyną rozmytych struktur własnościowych korporacji, fundacji, mediów. Komunizm jest de facto tylko jedną z odmian liberalizmu, jak i dzisiejszy korporacjonizm.

Temu wszystkiemu przygląda się z góry Bóg i załamuje ręce nad tym, jak człowiek korzysta z otrzymanej wolnej woli, jak odwraca się do źródła miłości, prawdy, dobra, zbawienia, istnienia i kieruje swoje kroki w stronę nihilistycznej otchłani, z pogranicza której szatan puszcza swoją melodię "wolności".

KOMENTARZE

  • @Poruszyciel
    >państwo zdrowych ludzi = państwo wolnościowe, czyli liberalne,

    Powyższe zdanie wcale nie jest dobrą analogią.
    Powinno być:
    >państwo ludzi dysponujących swoim (i tylko swoim) zdrowiem = państwo wolnościowe, czyli liberalne,

    Obszerniej odpiszę Panu w osobnej notce, jak tylko przestanie mnie boleć głowa.
  • ;-))))))) zdrowializm, dobre.
    Kretyni tworzą pętle nie do rozwiązania i w tym pętlizmie się lubują. Ich zatwardzone dowodzenie nigdy nie ma pokrycia w rzeczywistości, bo ona jest prosta. Sami sie ośmieszają, głupki.

    Poniżej z Dziennika pielgrzyma zdrowe rozumowanie w temacie;

    W głowie samotnego pielgrzyma pojawiają się pytania.
    Dlaczego wszyscy gracze tego teatru współczesności zajmują się wyłącznie sobą?
    Dlaczego stale szukają jedynie sposobów na rozwiązanie swoich własnych problemów ekonomicznych (głównie bankierzy), polityczych (głównie politycy) i społecznych (głównie konsumenci)?
    Dlaczego nikogo nie interesuje dziś DUCHOWA PRZYSZŁOŚĆ EUROPY, przyszłość nas wszystkich, tylko stale słychać debatę o przyszłości systemów emerytalnych, struktur politycznych i rynków?
    Dlaczego człowiek zapomniał o swoim wymiarze duchowym, który kształtował jego tożsamość od wieków? Przecież nawet sen o wspólnej Europie zaczął się od WARTOŚCI, a nie od rynku. Ktoś jeszcze pamięta nazwiska Schumanna i Adenauera?
    Gdy myślimy tylko o sobie - na krótko zaspokajamy swoje egoistyczne pragnienie bezpieczeństwa, ale chwilę potem egoizmy szukających własnego bezpieczeństwa polityków, konsumentów i bankierów obrastają gigantyczną konstrukcją biurokracji, partykularnych interesów i korupcji. I ta konstrukcja właśnie się chwieje. Taka jest dzisiaj Europa. Kontynent utraconego bezpieczeństwa i rosnącego lęku.
    Może już czas postawić pytanie o jej duchową przyszłość, o duchową przyszłość nas wszystkich?
    To prawda, że pielgrzym niczego nie posiada. Ma luksus ciszy, więc stać go na takie rozważania. Ale jest wolny, dlatego nie musi nikogo przekonywać do tego, w co wierzy. Może więc dzielić się swoim doświadczeniem i stawiać pytania. Także we własnym interesie.

    Może powrót do wspólnych wartości, które budowały ten kontynent i dawały jego mieszkańcom poczucie tożsamości w bogactwie różnorodności - jest perspektywą, która usunie lęk o moje własne bezpieczeństwo, bo zacznę je dzielić z tymi, których przestałem oskarżać?
    Wymienię cztery prymaty, których zaakceptowanie przez wszystkich może przynieść zmianę na lepsze:
    1. Człowiek przed rzeczą
    2. Być przed mieć
    3. Etyka przed techniką
    4. Miłosierdzie przed sprawiedliwością.

    Dla tych, których razi słowo “Miłosierdzie”, zastąpię je słowem “przebaczenie”.
    Wyjdzie na to samo. Przebaczmy sobie nawzajem i zacznijmy budować razem przyszłość wolną od niesprawiedliwości i lęków.

    http://www.wlasnieniewiem.blogspot.com/
    http://www.idzieczlowiek.pl/pielgrzymi.html
  • po czym jeszcze poznać marksistę i lewaka? po izm, yzm.
    Nie powie wolność, solidarność, komunia, ale liberalizm, solidaryzm, komunizm, itd.

    Kundlizm to sie nazywa.
  • @pmad
    > państwo ludzi dysponujących swoim (i tylko swoim) zdrowiem

    To jest taka sama fikcja. Nie da się dysponować czymś, czego się nie posiada.
  • @circ
    > Ich zatwardzone dowodzenie nigdy nie ma pokrycia w rzeczywistości, bo ona jest prosta.

    Właśnie! Nie mogę wyjść ze zdumienia, że w rozmowach z liberałami, którzy na pierwszy rzut oka stąpają dosyć twardo po ziemi, posługują się liczbami, kwotami i kilogramami, coś ich kompletnie zaślepia, paraliżuje ich percepcję rzeczywistości. Nad sprzecznościami we własnych twierdzeniach przelatują gładko i dalej upierają się przy swoim. Nie są czasami w stanie potwierdzić najbardziej oczywistych rzeczy, negując rzeczywistość. Na przykład, ostatnia rozmowa z Freedom'em w "Do Braci Katolików", na pytanie, czy bandyta chce pozostać na wolności, odpowiada "nie", że jego wolą jest iść do więzienia. Nie ma dla niego znaczenia, że ucieka Policji (po co ucieka?), a po schwytaniu trzeba go zakuć w kajdanki, itd. - zgodnie z aksjomatem liberalnym, ale wbrew rzeczywistości Freedom twierdzi, że bandyta chce iść do więzienia, że taka jest jego wola.
  • @circ
    > 1. Człowiek przed rzeczą
    > 2. Być przed mieć
    > 3. Etyka przed techniką
    > 4. Miłosierdzie przed sprawiedliwością.

    Dziękuję, Circ, że przez Ciebie zabłądziłem na strony pielgrzymów :-) Prymaty 1-3 są oczywiście bezdyskusyjne. Prymat 4 jest dyskusyjny. Jeśli miłosierdzie/przebaczenie ma prymat nad sprawiedliwością to znaczy, że są sytuacje, kiedy przebaczamy kosztem sprawiedliwości, a tak nie powinno być. Przebaczamy i chcemy sprawiedliwości. Chcemy, aby obie te cnoty osiągały doskonałość. Widzimy czasami przebaczenie bez sprawiedliwości, a czasami sprawiedliwość bez przebaczenia. Obie sytuacje są ułomne. Chcemy jednego i drugiego. Sama nasza religijna postawa jest aktem sprawiedliwości wobec Boga mimo, że nie musimy mu nic przebaczać, tylko kochać. Jeśli nie jesteśmy religijni i za to co od Niego otrzymujemy nie dziękujemy to ma miejsce niesprawiedliwość - dostajemy, a nic w zamian nie dajemy.
  • @Poruszyciel
    Mały błąd powstał w Twojej odpowiedzi circ.
    Prymat 4 : tam jest napisane "przed" a nie "nad" to jest wg. mnie kolosalna różnica. Jeśli "przed" to jedno drugiego nie wyklucza, bo jeśli milosierdzie/przebaczenie przed sprawiedliwością to wtedy osądzamy czyny człowieka (sprawiedliwość) a nie samego człowieka, który tak samo jak my jest grzeszny. Każdy grzech musi być rozliczony i zadosćuczyniony.
    Osądzenie to następuje w duchu miłości do człowieka. Przebaczamy, wykazujemy niecny postępek jakiego się dopuścił, wskazujemy drogę naprawy, a wszystko to w duchu miłości, dla jego dobra, by mógł wrócić na drogę prawdy.
    Co do strony wskazanej przez Circ to przez nią miałam rozwalony cały plan dnia, bo strony niezwykle ciekawe, a ludzie budujący.
    Przepraszam, że trochę nie nt. notki, ale odniosę się do niej później. Zajrzę tu jeszcze wieczorem.
  • @Poruszyciel
    > ostatnia rozmowa z Freedom'em w "Do Braci Katolików", na pytanie,
    > czy bandyta chce pozostać na wolności, odpowiada "nie", że jego wolą
    > jest iść do więzienia. Nie ma dla niego znaczenia, że ucieka Policji (po co
    > ucieka?), a po schwytaniu trzeba go zakuć w kajdanki, itd. - (...)
    > Freedom twierdzi, że bandyta chce iść do więzienia, że taka jest jego
    > wola.

    ..że taka BYŁA jego wola, Szanowny Panie - to że ją w międzyczasie zmienił, że teraz żałuje że głupio zrobił - nie ma znaczenia.

    Panie Poruszyciel,
    strasznie mnie Pan zawiódł - dwie doby dyskutowaliśmy i wydawało się, że już się zrozumieliśmy - a tu taki klops :(

    Pozwolę sobie zacytować fragment na który się Pan powołuje - i którego Pan najwyraźniej nie zrozumiał lub nie chciał zrozumieć:
    -----------------------------
    >>> 1. bandyta chce pozostać na wolności - Tak czy Nie?
    >>> 2. idzie do więzienia wbrew swojej woli - Tak czy Nie?
    >>> Czy te pytania są błędne i zawierają jakieś nieprawdziwe twierdzenia?

    Tak, są nie-merytoryczne i absurdalne.
    Tak samo jak nie-merytoryczne i absurdalne są pytania:
    a. skaczący z okna chce być "wolny jak ptak" - tak czy nie?
    b. spada na ziemię wbrew swojej woli - tak czy nie?

    Są absurdalne bo są próbą udowodnienia, że prawo grawitacji jest Złe (nieposłuszne Bogu) - bo działa wbrew naszej woli.
    I są nie-merytoryczne - bo udzielenie jednej z sugerowanych odpowiedzi - nie jest żadnym argumentem w dyskusji - tylko świadczy o tym, że mamy do czynienia z kimś kto postradał zmysły, jest niepoczytalny lub chory umysłowo (mam na myśli skoczka - nie Pana, oczywiście ;)
    ...a co najwazniejsze NIE JEST W STANIE ODPOWIADAĆ ZA SIEBIE.

    I Pan tak chce traktować bandytę - jak debila lub cielę, wówczas oczywiście może Pan odpowiedzieć na swoje pytania, tak, tak.
    Ale ja traktuję bandytę jak CZŁOWIEKA, jak RÓWNEGO SOBIE - bo Bóg przykazał "miłuje bliźniego swego jak siebie samego"

    I wówczas odpowiedzi na Pana pytania są następujące:
    1) NIE, bo gdyby chciał pozostać na wolności - to nie złamał by prawa.
    2) NIE, bo dobrowolnie dokonał czynu, którego konsekwencją jest pójście do więzienia.
    ------------------------------

    I wyjaśniam to czego Pan nie rozumie:
    Czy bandyta idzie do więzienia wbrew swojej woli - tak, ale SAM TAKĄ DECYZJĘ PODJĄŁ - więc to nie jest żaden przymus. To, że mu się wola zmieniła - to tylko jego sprawa , NIKT GO DO NICZEGO NIE zmuszał

    Może mieć pretensje TYLKO DO SIEBIE, może żałować tego co zrobił - ale nie może zmienić WŁASNEJ DOBROWOLNEJ decyzji którą, PODJĄŁ w przeszłości - ON i nikt inny: "decyduję się na coś czego skutkiem jest więzienie."

    Jak Pan wyskoczy DOBROWOLNIE z samolotu bez spadochronu - to będzie Pan leciał dobre kilka minut do ziemi - jeśli w międzyczasie zmieni Pan zdanie i stwierdzi, że chce żyć - to co, nagle Pan zmienia kwalifikacje swojego czynu i chce mi powiedzieć, że pod przymusem Pan walnie o ziemię?! To, że Pan ZMIENIŁ ZDANIE nie ma znaczenia - zrozumiał Pan swój błąd i że głupio Pan zrobił - ale Pan tego COFNĄĆ NIE MOŻE.
    Ani nie wykręci się Pan od tego, że wyskoczył z samolotu z własnej woli.

    TO o czym pisze - bandyta i kara więzienia - wynika tylko i wyłącznie z tego, że "lot" trwa kilka tygodni albo i miesięcy - a nie minuty - oraz, że czasem bandyta spadnie na górę siana i cudem uniknie konsekwencji.

    ALE TO NIE ZMIENIA FAKTU - że z własnej woli wybrał więzienie - tylko liczył, że jakimś cudem się uda go uniknąć. NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO Z PRZYMUSEM

    Jest mi naprawdę przykro, że Pan tego nie rozumie, mimo że ma Pan w credo m.in. "Honor", "Wolność" i "Godność"
  • @Autor
    > Temu wszystkiemu przygląda się z góry Bóg i załamuje ręce nad tym,
    > jak człowiek korzysta z otrzymanej wolnej woli

    ...raczej nad tym jak człowiek dobrowolnie i z głupoty sprzedał Jego dar - wolną wolę - szatanowi i to za jaki bezcen: za zasiłek, za telewizyjne show "taniec z gwiazdami", za możliwość kupienia na raty...

    Bóg powiedział "sprawiedliwość" - a szatan dodał "społeczna"
    Bóg mówi "wolność" - a szatan dodaje "to co innego niż wolna wola"
    Bóg mówi "prawda" - a szatan dodaje "leży po środku"
    Bóg mówi "wedle woli..." - a szatan dodaje "..większości, niech wam się stanie"
    itd. itd.
  • Przekłamanie w notce
    > Koncentracja kapitału
    > Patrząc na system liberalny od strony technicznej cechuje go stopniowa
    > koncentracja kapitału

    To przezabawne jak płynnie przeszedł Pan od polemiki z tym co mówią wspomniani przez Pana inni blogerzy - do kuriozalnego stwierdzenia, którego ani nikt z nich nie powiedział - a które zdaje się próbuje im Pan NA SIŁĘ przypisać.
    Koncentracja kapitału ma miejsce DZISIAJ!
    http://freedom.nowyekran.pl/post/41916,zbiorowy-gwalt-ekonomiczny

    I nie znam człowieka, o poglądach zbliżonych do moich lub GPSa, który by POPIERAŁ lub się zgadzał z tym, co Pan bezmyślnie sugeruje.
  • @Poruszyciel
    >> państwo ludzi dysponujących swoim (i tylko swoim) zdrowiem

    >To jest taka sama fikcja. Nie da się dysponować czymś, czego się nie posiada.

    Pytanie brzmi: a dlaczego się nie posiada?

    Widzę,że nie akceptuje pan liberalizmu u samych jego podstaw. To znaczy twierdzenia że ludzie robią coś przeważnie dla własnej, prywatnej korzyści.

    Jeśli faktycznie większość ludzi zamiast dla własnej korzyści, działa na swoją szkodę - to faktycznie, nie ma innego wyjścia jak postawić nad nimi urzędnika, który będzie ich pilnował. Pytanie kto będzie pilnował urzędnika?
  • @Samanta
    > Prymat 4 : tam jest napisane "przed" a nie "nad" to jest wg. mnie
    > kolosalna różnica. Jeśli "przed" to jedno drugiego nie wyklucza

    Dziękuję za zwrócenie na to uwagi :-) Powinienem konsekwentnie napisać "przed", ale przyznam, że nie widzę tej kolosalnej różnicy. Określenia "przed" i "nad" nadają tutaj porządek wartości. To, co jest "nad", także nie wyklucza tego, co jest poniżej. Kościół w swoim nauczaniu słusznie akcentuje miłosierdzie na pierwszym miejscu, jako najważniejsze, czym ludzie powinni się kierować i ja tak odczytuję ten prymat miłosierdzia przed sprawiedliwością. Ten prymat pozwala uniknąć błędu wymierzania "sprawiedliwości" według wymyślonych przez ludzi kryteriów, na przykład w oparciu o jakieś koszmarne bezduszne prawo, które traktuje człowieka jak przedmiot prawa.

    Moją uwagą chcę pokazać, że prymat 4 jest zupełnie inny od 1-3:
    1 - rzecz nie ma znaczenia, gdy chodzi o dobro człowieka
    2 - majątek jest bez wartości, gdy zatracamy nasze człowieczeństwo
    3 - technika jest bez wartości, gdy zaciemnia nam obraz dobra i zła
    W przypadku 4 nie możemy tak powiedzieć, że sprawiedliwość jest bez wartości, gdy... . Nawet, gdy ofiara nie ma w sobie miłosierdzia, sprawiedliwość jest cnotą i wartością, której trzeba bronić, a nawet walczyć o nią. Masz absolutnie rację, że jedno nie wyklucza tutaj drugiego, dlatego prymat "miłosierdzie przed sprawiedliwością" trzeba wg mnie rozumieć także jako "miłosierdzie i sprawiedliwość". Chcemy jednego i drugiego, przy czym miłosierdzie jest na pierwszym miejscu.
  • @Freedom
    > > Freedom twierdzi, że bandyta chce iść do więzienia,
    > > że taka jest jego wola.
    --
    > ..że taka BYŁA jego wola

    Niestety, tym pierwszym zdaniem potwierdza Pan mój komentarz dla Circ oraz jej diagnozę "pętlizmu", w jakim znajduje się Pana umysł. Teraz zaprzecza Pan swojemu twierdzeniu, że wolą bandyty jest iść do więzienia. Skoro podkreśla Pan teraz, że BYŁA wolą, to już NIE JEST wolą, czyli wolą bandyty NIE JEST iść do więzienia. W całej poprzedniej dyskusji bronił Pan tezy, że wolą bandyty JEST pójść do więzienia.

    > to że ją w międzyczasie zmienił, że teraz żałuje że głupio zrobił - nie ma znaczenia.

    W żadnym punkcie naszych rozważań nie zakładaliśmy, że bandyta żałuje tego, co zrobił. Nawet jeśli żałuje, nie znaczy to wcale, że chce iść do więzienia.

    > strasznie mnie Pan zawiódł - dwie doby dyskutowaliśmy i wydawało się,
    > że już się zrozumieliśmy - a tu taki klops :(

    Są fundamenty, co do których zgadzamy się. Cytuję Pana słowa:
    > Naszym obowiązkiem jest to ZROZUMIEĆ i zjednoczyć się -
    > w celu przejęcia władzy i stworzenia prawa państwowego
    > ZGODNEGO z Bożym przykazaniem Miłości i ze słowami Chrystusa.
    natomiast do końca dyskusji bronił Pan absurdalnej tezy, że wolą bandyty jest trafić do więzienia podczas, gdy w rzeczywistości większość bandytów nie ma takiej woli w żadnym momencie: ani w czasie planowania rozboju, ani w czasie rozboju, ani podczas ukrywania się, ani podczas ucieczki przed Policją, ani na sali sądowej, ani podczas pobytu w tym więzieniu, do którego ponoć chcieli trafić. To, że nie przyznałem Panu racji i skomentowałem Pana absurdalne zaprzeczanie rzeczywistości jest dla Pana "zawodem" takim, że postanowił mnie Pan ukarać za pomocą 1*. W sprawie tworzenia prawa "ZGODNEGO z Bożym przykazaniem Miłości i ze słowami Chrystusa" ma Pan we mnie wiernego sprzymierzeńca, ale w zaprzeczaniu rzeczywistości nie może Pan na mnie liczyć.

    > I wówczas odpowiedzi na Pana pytania są następujące:
    > [1. bandyta chce pozostać na wolności - Tak czy Nie?] 1) NIE, bo...
    > [2. idzie do więzienia wbrew swojej woli - Tak czy Nie?] 2) NIE, bo...
    [...]
    > I wyjaśniam to czego Pan nie rozumie:
    > Czy bandyta idzie do więzienia wbrew swojej woli - tak,

    No proszę. W jednym komentarzu potrafi Pan na to samo pytanie udzielić dwóch sprzecznych odpowiedzi (pętlizm?). Przez dwa dni prowadzimy dyskusję, w której przekonuję Pana do tego właśnie, że bandyta idzie do więzienia wbrew swojej woli, a Pan teraz pisze, że to ja tego nie rozumiem.

    Analogia między człowiekiem skaczącym z okna i bandytą jest kiepska.
  • @Freedom
    > Przekłamanie w notce
    > > Koncentracja kapitału
    > To przezabawne jak płynnie przeszedł Pan od polemiki z tym co mówią
    > wspomniani przez Pana inni blogerzy - do kuriozalnego stwierdzenia,
    > którego ani nikt z nich nie powiedział - a które zdaje się próbuje im Pan
    > NA SIŁĘ przypisać.
    > Koncentracja kapitału ma miejsce DZISIAJ!

    Zgadza się Pan, że ma miejsce dzisiaj koncentracja kapitału, a moją tezę o tym, że ma miejsce koncentracja kapitału nazywa przekłamaniem. Pętlizm? W żadnym miejscu nie przypisuję żadnemu z moich dyskutantów tego twierdzenia. Jest wręcz przeciwnie, tzn. żaden z moich liberalnych dyskutantów nie podnosi problemu koncentracji kapitału. To ja ten temat właśnie poruszam w notce.
  • @Poruszyciel
    > Przez dwa dni prowadzimy dyskusję, w której przekonuję Pana do tego
    > właśnie, że bandyta idzie do więzienia wbrew swojej woli

    :) Nie, szanowny Panie.
    2 dni dyskutowaliśmy o tym co jest Dobrem a co Złem - a tym jaka jest różnica między "przymusem" - a "obroną przez nim"
    O podstawie prawa jaką jest konieczność jego egzekucji - bo inaczej prawo poprostu nie istnieje, jest martwe.

    Pan twierdzi, że umieszczenie bandyty w więzieniu jest przymusem - i że jednocześnie jest Dobrem, i że dzieje się wbrew jego woli.

    Ja twierdzę, że umieszczenie bandyty w więzieniu jest konsekwencją jego DOBROWOLNEJ decyzji o złamaniu prawa - że nie jest Dobrem ani Złem tylko koniecznością - i że dzieje się na jego własne życzenie.

    Jeśli Pan chce traktować bandytę jako bezrozumne cielę, jak kompletnego debila, który w ogóle za siebie nie odpowiada - to proszę bardzo, Pana wola.

    Ja traktuję bandytę jak CZŁOWIEKA, jak równego sobie, jak kogoś OBDARZONEGO wolną wolą, kto odpowiada za siebie i swoje dobrowolne decyzje - bo to m.in. oznacza przykazanie "miłuj bliźniego swego".


    > Analogia między człowiekiem skaczącym z okna i bandytą jest kiepska.

    Ma Pan rację, ponieważ mechanizm działania systemu sprawiedliwości nie jest doskonały - i niektórym udaje się uniknąć konsekwencji - to bandyta jest raczej hazardzistą niż skoczkiem.
    Ale to nic nie zmienia!

    Jeśli Pan dobrowolnie gra w rosyjską ruletkę - to oczywiście zakłada Pan własną śmierć - i nawet jeśli będzie Pan powtarzał, że zginie Pan "wbrew swojej woli" bo Pan chce przecież żyć - to nie zmienia to faktu, że nikt nie stosuje wobec Pana przymusu - sam Pan się dobrowolnie zabije, oczywiśće "wbrew swojej woli" - wg Pana.
  • @Freedom
    Niechcący dał Pan przykład, jak będzie Pan tłumaczyć umierającemu z głodu w libertariańskim państwie, że głoduje z własnej woli.

    Proszę jeszcze powiedzieć, jak państwo libertariańskie poradzi sobie z takimi sytuacjami, nie rezygnując ze swoich zasad:
    1) - 80% ludzi regularnie zażywa narkotyki, które sprzedaje 30% społeczeństwa. Do tego 50% uczestniczy w prostytucji
    2) - na skutek naturalnych procesów dochodzi do koncentracji majątku, 5% społeczeństwa posiada środki produkcji żywności i innych dóbr i dyktuje ceny pozostałym 95%. W efekcie większość żyje w nędzy.
  • @Asadow
    A co Pan zrobi będąc przywódcą, czy jakimkolwiek członkiem władzy, jakiegokolwiek państwa, czy to libertariańskiego, czy katolickiego, czy dowolnego, gdy 20%, 50% lub 80% obywateli tego państwa popadnie w biedę? Czy będąc prawodawcą w dowolnym państwie, mogącym ustanowić dowolne prawo, będzie Pan inne prawa wprowadzał, gdy w biedę popadnie 20% obywateli, a inne gdy 80%, czy też w obu sytuacjach ustanowi Pan takie same prawa i tak samo będzie je egzekwował?
  • @GPS.65
    Wolałbym wprowadzić takie zasady i prawa, które zapobiegną popadnięciu większości społeczeństwa w nędzę, niż czekać aż to nastąpi.
    W sytuacji, w której już dojdzie do niebezpiecznej koncentracji majątku wszelkie środki zaradcze sprowadzają się do redystrybucji, a taki proces jest korupcjogenny. Jest co prawda możliwa redystrybucja oparta na dobrej woli, ale może się okazać nieskuteczna.
    Jednak modyfikacje prawa w reakcji na niekorzystne zjawiska i patologie są według mnie konieczne - w ramach cyklu optymalizacji: zmiana warunków - reakcja (zmiana prawa) - pomiar efektów - ewentualna korekta.

    Orban wprowadził ustawę przeciwdziałającą przejmowaniu rynku przez sieci hipermarketów. Oczywiście - czas pokaże, czy nie będzie jakichś szkodliwych efektów ubocznych, ale spodziewam się, że jest to dobre posunięcie, choć dla zwykłych ludzi da zauważalne efekty dopiero w dłuższej perspektywie.
  • @Asadow
    > Wolałbym wprowadzić takie zasady i prawa, które zapobiegną
    > popadnięciu większości społeczeństwa w nędzę, niż czekać aż to
    > nastąpi.

    Czyli konkretnie jakie?

    > Jednak modyfikacje prawa w reakcji na niekorzystne zjawiska i
    > patologie są według mnie konieczne

    Czy obecni w Polsce zachodzą niekorzystne zjawiska? Jeśli tak, to jak powinien na to zareagować prawodawca i jak się powinno zmienić dzisiejsze prawo?

    > Orban wprowadził ustawę przeciwdziałającą przejmowaniu rynku
    > przez sieci hipermarketów.

    OK, ale czy takie prawo powinno być stałe czy tymczasowe?
  • @GPS.65
    1) Spokojnie, nie wybieram się do rządzenia :-)
    Od programu ugrupowania, na które bym zagłosował oczekiwałbym na pewno rozwiązania następujących kwestii:
    - system monetarny - zakończenie procederu "płukania pieniędzy z powietrza" przez wprowadzenie monopolu kreacji środków płatniczych dla banku centralnego. Z istniejących pomysłów na regulację podaży waluty najbardziej sensownym wydaje się być parytet gospodarczy (równowaga pomiędzy ilością pieniędzy w obiegu i wartością dostępnych dóbr i usług). Do rozważenia - czasowa ważność pieniędzy - np. 3 lata (przytoczony przez Antymaterialnego system obowiązujący w czasach historycznych w Chinach).
    - przeciwdziałanie monopolom i trustom,
    - przeciwdziałanie spekulacyjnym operacjom kapitałowym. To - jak sądzę - jest bardzo trudny temat, ponieważ regulacje w tym obszarze muszą dość mocno ingerować w prawo do rozporządzania własnością. Istnieje co najmniej kilka sposobów na utworzenie mechanizmu, który bez rozbudowywania biurokracji preferowałby inwestowanie względem spekulowania. Nie potrafię jednak w tej chwili rozstrzygnąć, który z nich jest najlepszy.
    - zmiana paradygmatu prawa karnego - oparcie go na zadośćuczynieniu, zamiast jak to jest obecnie - na odwecie.
    - deregulacja w maksymalnym zakresie w pozostałych kwestiach.

    2) Obecny prawodawca? - Podać do dymisji...
    Jak zmienić prawo? - Przepisać na nowo, zaczynając od konstytucji.
    Tak, - na pewno powinno być maksymalnie uproszczone i powinno regulować jak najmniej obszarów.

    3) IMHO - źle zadane pytanie. Prawo powinno się na pewno jak najrzadziej zmieniać. Stałe przepisy to ideał, do którego należy dążyć. Jeśli jednak efekty danej ustawy są dalekie od zamierzonych - pozostaje do rozważenia, co niesie więcej szkód - zmiana prawa czy pozostawienie niedoskonałego przepisu.
  • @Asadow
    No i co zrobi to Pana państwo gdy 5% społeczeństwa będzie posiadać wszystkie milion firm istniejących w państwie zajmujących się produkcją żywności i innych dóbr? Istnienie miliona niezależnych, konkurencyjnych ze sobą producentów to chyba jeszcze nie monopol i urząd antymonopolowy nic chyba nie będzie mógł zrobić. A może to jest monopol? Jak Pana państwo rozbije te firmy? W oparciu o jakie przepisy?
  • @Asadow
    > Niechcący dał Pan przykład, jak będzie Pan tłumaczyć umierającemu
    > z głodu w libertariańskim państwie, że głoduje z własnej woli.

    :) BARDZO jestem ciekaw jak Pan doszedł ścieżkami skojarzeń - od sprawiedliwego ukarania bandyty - do dobrowolnie umierających z głodu?
    :) czekam z niecierpliwością na rozwinięcie tego wątku


    > na skutek naturalnych procesów dochodzi do koncentracji majątku

    NIE MA TAKICH NATURALNYCH PROCESÓW !!!

    Koncentracja majątku jest wynikiem obecnej, SOCJALDEMOKRATYCZNEJ rzeczywistości, która jest zaprzeczeniem wszelkich naturalnych zjawisk i procesów.

    Koncetracja majątku następuje TYLKO dlatego, że:

    - pod przymusem zabiera się majątek (ponad 50%) wszystkim uczciwie pracującym ludziom (nieważne czy jest to pracownik fizyczny, umysłowy czy przedsiębiorca) !!!

    - do prawdziwie dochodowych biznesów ma dostęp tylko SITWA: od energetyki poczynając, poprzez paliwa, media, dostawę wody, gazu, węgla, itd. - i NITK SPOZA rodziny znajomych i krewnych królika NIE MA POZWOLENIA nawet na rozpoczęcie takiej działalności !!!
    (Roman Kluska kiedyś próbował w głupich komputerach zrobić biznes - udało mu się wystartować i został zaszczuty i zniszczony)

    - istnieją tzw. rynki finansowe - czyli legalna możliwość pomnażania pieniędzy BEZ PRACY - im kto ma więcej, tym więcej może wyczarować KOMPLETNIE NIC NIE ROBIĄC dla społeczeństwa
    (co ja nazywam po imieniu - jest to wyrafinowana kradzież i gwałt ekonomiczny na społeczeństwie)

    Koncentracja majątku nie jest naturalnym procesem - jest SKUTKIEM obecnych chorych przepisów, układów i możliwości dowolnego regulowania prawa (czyt. zabraniania ludziom jakiejkowliek działalności, która mogłaby rozbić monopol bogatych skurwieli)

    Dopóki Pan tego nie zrozumie, dopóki Pan będzie wierzył Balcerowiczowi kiedy mówi o sobie "liberał" - dopóty zawsze będą z nami robić co chcą...
    niestety :(
  • @Asadow
    > Od programu ugrupowania, na które bym zagłosował oczekiwałbym
    > na pewno rozwiązania następujących kwestii:

    :) Miło mi Pana poinformować, że sformuował Pan sam to, co ja proponuję - choć też do rządzenia się nie wybieram

    Może więc skończymy bezsensowną dysputę o tym, czyja motywacja jest lepsza i ważniejsza - a zaczniemy rozmowę o konkretach? :)
  • @Asadow
    > - zmiana paradygmatu prawa karnego - oparcie go na
    > zadośćuczynieniu, zamiast jak to jest obecnie - na odwecie.

    To są postulaty libertariańskie! Tu to rozwinąłem: http://gps65.nowyekran.pl/post/48172,kara
  • @Freedom
    Asadow:
    >> Od programu ugrupowania, na które bym zagłosował oczekiwałbym
    >> na pewno rozwiązania następujących kwestii: [...]
    Freedom:
    > :) Miło mi Pana poinformować, że sformuował Pan sam to,
    > co ja proponuję - choć też do rządzenia się nie wybieram

    Ja też tego chcę :-)
  • @Asadow
    > 2) Obecny prawodawca? - Podać do dymisji...
    > Jak zmienić prawo? - Przepisać na nowo, zaczynając od konstytucji.
    > Tak, - na pewno powinno być maksymalnie uproszczone
    > i powinno regulować jak najmniej obszarów.

    Tego też chcę :-)
  • @Poruszyciel
    Ja też.
  • @GPS.65
    :-)

    W takim razie diabeł tkwi w szczegółach lub w fundamentach ;-)
  • @Poruszyciel
    Nie, diabeł tkwi w nieprawidłowym rozumieniu słów. Diabeł tkwi w tym, że zamiast przyjąć do wiadomości definicje pojęć, którymi operuje oponent, wciskamy mu na siłę swoje rozumienie oparte o slogany i propagandę. "Liberalizm" jest tego najlepszym przykładem. Większość komentatorów, którzy mnie atakują za za to, że nazywam się liberałem, gdy przestają krytykować, a zaczynają podawać swoje pozytywne postulaty polityczne, to się okazuje, że są one liberalne, tak jak ja rozumiem liberalizm. A więc atakują słowo, atakują swoje wyobrażenia znaczenia tego słowa wyuczone przez kłamliwe media głównego nurtu, a nie jego znaczenie używane przez oponenta.
  • Hurra! Wszyscy chcemy tego samego!
    Jak miło...
    Tak - ale zarówno fundamenty są ważne, jak i szczegóły.

    Np. nie zgadzam się z Freedomem, że nie ma naturalnych procesów prowadzących do koncentracji kapitału.
    Kładę Jego przekonanie na karb nieświadomości lub błogosławionej naiwności.
    Ale nawet zakładając, że obecna sytuacja jest wynikiem braku prawdziwie wolnej konkurencji, chcąc dojść do całkowitej wolności gospodarczej już na starcie zabijamy wszelki drobny biznes, bo każemy mu konkurować z wyrośniętymi - jak chce Freedom - na socjaldemokratycznych patologiach - molochach. Oczywiście - jakaś tam drobna przedsiębiorczość przeżyje, ale nie w stopniu, aby zapewnić wolną konkurencję, a raczej w postaci rybek-pilotów tolerowanych przez rekiny z uwagi na ich przydatność...
    Na przykład na rynku informatycznym, który dość dobrze znam, panuje taka zasada, że małym firmom pozwala się rozwinąć technologię a następnie są one przejmowane przez jednego z kaszalotów - lub niszczone.

    Niestety, drogi Freedomie, ten obrazek to żart, tak nie bywa na prawdę:

    http://www.dilbert.com/dyn/str_strip/000000000/00000000/0000000/000000/20000/6000/100/26182/26182.strip.print.gif

    Za to ten dość dobrze odpowiada rzeczywistości:

    http://www.dilbert.com/dyn/str_strip/000000000/00000000/0000000/000000/00000/0000/400/487/487.strip.print.gif
  • @GPS.65, @Poruszyciel, @Asadow, @Freedom
    No właśnie... wszystkim nam chodzi o to samo, tyle że nie potrafimy sobie tego wyjaśnić. Wystarczyło popsuć parę słów do tego, by cała prawica marnowała siły na bezsensowne kłótnie między sobą.
  • alternatywne adresy obrazków (bo u mnie się pojawiły na chwilę i zniknęły)
    http://www.dilbert.com/fast/1993-02-18/
    http://www.dilbert.com/fast/2004-05-01/
  • @Asadow
    >nie zgadzam się z Freedomem, że nie ma naturalnych procesów prowadzących do koncentracji kapitału.

    Takie procesy są zawsze (tyle że teraz mają wsparcie od rządzących).
    Pytanie, czy jesteśmy w stanie je w jakiś sposób wyeliminować, nie ograniczając wolności gospodarczej zwykłych przedsiębiorców? Oczywiście, takie rozwiązanie musiałoby być skuteczne (jeżeli da się obejść, to nie ma sensu tego rozważać).

    Natomiast, jeśli jesteśmy w stanie zrobić to jedynie nieskutecznie, w dodatku rozbudowując aparat biurokratyczny i ograniczając wolność gospodarczą, to czy ta gra jest warta świeczki?
  • @pmad
    No właśnie ja tam bym poograniczał, ale wybiórczo - tylko wielkim firmom, szczególnie tym z przewagą kapitału zagranicznego, sieciom międzynarodowym itp.
    Istnieje prawo anty-dumpingowe, anty-monopolowe, anty-trustowe. Nie znam go, tu jest potrzebna specjalistyczna wiedza... trzeba porównać rozwiązania stosowane w różnych krajach, wybrać najlepsze.
    Z tego, co wiem, Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym daje się pozwolenia na budowę hipermarketów w obrębie aglomeracji miejskich.
    Wymuszanie lokalizowania ich na peryferiach już daje oddech rodzimym, drobnym kupcom i sklepikarzom, którzy wtedy wygrywają kawałek rynku dzięki położeniu.
    Pomyślałbym np. o wysokich karach za opóźnianie płatności dla dostawców. Pozostawienie tego autoregulacji rynku doprowadziłoby do bardzo niekorzystnych zjawisk. W wielu sytuacjach mechanizmy rynkowe świetnie optymalizują i dają społeczeństwu korzyść. Ale trzeba poznać zakres ich dobrego działania i nie podchodzić fundamentalistycznie.
  • @pmad, @Asadow
    >>> nie zgadzam się z Freedomem, że nie ma naturalnych procesów
    >>> prowadzących do koncentracji kapitału.
    > Takie procesy są zawsze (tyle że teraz mają wsparcie od rządzących).

    :) powiem tak, Panowie - gdyby takie procesy były naturalne - to SITWA nie musiałaby nieprzerwanie od 20 lat wykorzystywać całego aparatu państwowego do USZCZELNIANIA monopoli, podnoszenia barier wejścia na rynek i sabotowania całej gospodarki dla własnych celów.

    PO CO TEN CYRK skoro mogli to wszystko mieć dzięki naturalnym procesom, kiedy po 89 roku przywłaszczyli sobie większość kapitału postPRLwoskiego poprzez spółki nomenklaturowe?

    Poza tym, to dzisiaj jest beznadziejnie - gorzej być nie może przecież - więc każda zmiana tego zamordystycznego systemu może wyjść nam JEDYNIE na lepsze. Nie rozumiem trochę Waszych obaw i argumentacji.

    Jeśli to Was nie przekonuje - to podajcie mi jakieś konkretne przykłady tej koncentracji, i jej szkodliwości - to może razem znajdziemy przyczyny i wszystko stanie się jasne :)
  • @GPS.65
    > Nie, diabeł tkwi w nieprawidłowym rozumieniu słów. Diabeł tkwi w tym,
    > że zamiast przyjąć do wiadomości definicje pojęć, którymi operuje
    > oponent, wciskamy mu na siłę swoje rozumienie oparte o slogany
    > i propagandę.

    Khmm... w takim razie chciałem, khmm... z pewną nieśmiałością zauważyć, że ma Pan w oku belkę, której chyba nie widzi. Przypomnę naszą dyskusję o monopolu, w której operuje Pan tym terminem w sposób niezgodny z jego etymologią i powszechnie przyjętym znaczeniem, a co gorsza, mimo długiej dyskusji nie udało nam się ustalić Pana własnej definicji tego pojęcia. Pisze Pan "Jezus jest liberałem", a potem tłumaczy, że to zdanie nic nie mówi o Jezusie, tylko jest prywatną opinią o liberalizmie. W tytułach notek głosi Pan tezy, którym zaprzecza potem w komentarzach. Czy to tylko inni mają pracować nad prawidłowym rozumieniem słów?

    > "Liberalizm" jest tego najlepszym przykładem.

    Liberalizm jest definiowany oraz interpretowany na sto różnych sposobów przez samych liberałów, tj. ludzi będących zwolennikami liberalnej ideologii. Dobrym przykładem jest Pana niedawna dyskusja z liberałem Attonnem. Pan stwierdza "Ja jestem libertarianinem, bo jestem chrześcijaninem, bo jestem katolikiem", a drugi liberał i liberatrianin odpowiada "Nie możesz być libertarianinem i katolikiem jednocześnie. Katolicyzm i libertarianizm to dwie całkowicie przeciwne strony". Attonn to nie "medium głównego nurtu". Który z Panów dobrze rozumie pojęcie "liberalizm" i jego związek z katolicyzmem?

    > Większość komentatorów, którzy mnie atakują za za to, że nazywam
    > się liberałem, gdy przestają krytykować, a zaczynają podawać swoje
    > pozytywne postulaty polityczne, to się okazuje, że są one liberalne,
    > tak jak ja rozumiem liberalizm.

    No to niezależnie od tego, czym jest liberalizm, czy zgadza się Pan z wolnościowcem Freedom'em, Asadowem i ze mną, że należy ustanowić rzeczywisty monopol państwa na emisję pieniędzy, aby uniemożliwić kreację pieniądza z powietrza przez jakiekolwiek podmioty prywatne, w tym prywatne banki komercyjne? Czy ten postulat jest liberalny?
  • @pmad
    > No właśnie... wszystkim nam chodzi o to samo, tyle że nie potrafimy
    > sobie tego wyjaśnić. Wystarczyło popsuć parę słów do tego, by cała
    > prawica marnowała siły na bezsensowne kłótnie między sobą.

    Umiejętność wyjaśnienia to jedna strona, a umiejętność zrozumienia to druga strona. Freedom mi cały czas tłumaczy, że ja czegoś nie rozumiem i ja nie mogę tego zrozumieć, czego nie rozumiem ;-) On natomiast twierdzi, że wszystko rozumie i ja tego właśnie nie rozumiem.

    Ale na serio, różnice w naszej percepcji rzeczywistości nie sprowadzają się tylko do innego rozumienia paru słów. Mimo zbieżności wielu postulatów, istnieją spore różnice w rozumieniu fundamentalnych rzeczy. Nie jest to bynajmniej powodem do tego, aby toczyć wojny, ale by rozmawiać rzeczowo i dociekać prawdy na poziomie tych fundamentów. Tutaj, Panie Piotrze, chylę przed Panem czoła i jestem pełen szacunku, że tłumaczy mi Pan przystępnie swoje racje oraz wczytuje się także w to, co ja sądzę. To pozwala szerzej widzieć sprawy nam obu.
  • @Freedom
    No... sitwa na pewno te procesy niesamowicie przyspieszyła. To, jakiej skali jest to zjawisko na wolnym rynku - tego nie wiem. Może faktycznie siła gospodarcza kraju, nieobciążonego socjalistycznym marnotrawstwem potrafiłaby zmarginalizować skutki tego zjawiska i martwimy się na zapas.
  • @Asadow
    > Istnieje prawo anty-dumpingowe, anty-monopolowe, anty-trustowe.
    > Nie znam go, tu jest potrzebna specjalistyczna wiedza... trzeba
    > porównać rozwiązania stosowane w różnych krajach, wybrać
    > najlepsze.

    Proszę bardzo: http://gps65.nowyekran.pl/post/18157,monopole
  • @Freedom
    // powiem tak, Panowie - gdyby takie procesy były naturalne - to SITWA nie musiałaby nieprzerwanie od 20 lat wykorzystywać całego aparatu państwowego do USZCZELNIANIA monopoli, podnoszenia barier wejścia na rynek i sabotowania całej gospodarki dla własnych celów.

    PO CO TEN CYRK skoro mogli to wszystko mieć dzięki naturalnym procesom, kiedy po 89 roku przywłaszczyli sobie większość kapitału postPRLwoskiego poprzez spółki nomenklaturowe? //

    Znowu mamy tu dwa zjawiska, a nie jedno.
    Było przejmowanie majątku, przekręty na prywatyzacjach itp. procedery za którymi stały służby i dawna nomenklatura. Trwa to dalej w postaci wyprowadzania pieniędzy publicznych przez mieszane firmy państwowo-prywatne, lipne projekty i inne metody. Nazwijmy to "farmami mlecznymi".
    Druga sprawa to wejście na rynek dużych graczy z zewnątrz, którzy stworzyli domeny wpływów. Z małych, rodzimych firm utworzyli oni flotę partnerów (dostawców, podwykonawców itp.), którzy tańczą tak jak im się gra (lub spadają do obsługi drobnicy, z czego można co najwyżej wegetować). Nazwijmy te grupy "przetwórstwem mlecznym".
    Te duże podmioty z dużą łatwością wchodzą w różne zakulisowe układy i rozdania z "farmami mlecznymi". Nie jest to dla nich koniecznością, mogą działać rynkowo, są jednak oportunistami i jeśli mają możliwość, korzystają z nielegalnych metod maksymalizacji zysku.

    Tak w skrócie odbywa się "dojenie", w którym uczestniczy SITWA kontrolująca "farmy mleczne" oraz wyhodowane przez wolny rynek duże "drapieżniki" - "zakłady przetwórstwa mlecznego".
  • @GPS.65
    Uprzejmie dziękuję, ale to bardzo jednostronny opis zagadnienia ;-)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031